Filip Sypko: Polska fotowoltaika nie wyhamuje

Filip Sypko
Dyrektor ds. międzynarodowego rozwoju biznesu w Green Genius 

Jak ocenia Pan obecną kondycję rynku fotowoltaiki w Polsce w porównaniu do tego, co obserwowaliśmy w tym samym okresie rok temu?  
Można powiedzieć, że wszystkie obszary branży fotowoltaicznej cieszą się obecnie olbrzymim zainteresowaniem. O ile segment mikroinstalacji  jest rozgrzany do czerwoności już od dłuższego okresu, tak zainteresowanie instalacji fotowoltaicznymi dla biznesu znacznie wzrosło dopiero w ostatnim roku. Jest to bez wątpienia związane ze znaczącym wzrostem hurtowych cen energii oraz wprowadzeniem wraz z początkiem roku opłaty mocowej. Przy tak dużych obciążeniach rachunkami za energię elektryczną własna lub wynajmowana instalacja fotowoltaiczna jest bardzo opłacalnym rozwiązaniem. Trzecim kluczowym segmentem są wielkoskalowe farmy fotowoltaiczne. Rozwój tego rynku był dotychczas pochodną organizowanych przez Urząd Regulacji Energetyki aukcji OZE i nie był aż tak spektakularny jak w przypadku instalacji domowych. Jednak wraz ze stopniowym zwiększaniem się wolumenów przeznaczonych dla projektów PV w aukcji ich rozwój zaczął być coraz bardziej popularny. Obecnie w przygotowaniu przez deweloperów są projekty o łącznej mocy co najmniej kilku GW i to właśnie ten obszar przyniesie najwięcej nowych mocy w najbliższym czasie.  

Czy pandemia miała wpływ na branżę fotowoltaiki w Polsce? 
Zarówno w przypadku rynku polskiego, jak i innych krajów Europy, można powiedzieć, że pandemia wpłynęła na nie tylko nieznacznie. Oczywiście zachwiany został łańcuch dostaw podstawowych elementów instalacji fotowoltaicznych, ale nie spowodowało to zatrzymania inwestycji, a jedynie ich nieznaczne opóźnienia. Pandemia w istotny sposób wpłynęła za to na ceny komponentów. Przez ostatni rok niemal wszystkie istotne surowce w światowej gospodarce podrożały, co przełożyło się także na odwrócenie, dotychczas spadkowego trendu w zakresie cen modułów. W Polsce jednak wzrost ten nastąpił w czasie wspomnianego wzrostu cen energii, więc nie był aż tak dotkliwy.  

Idą zmiany. Transformacji ma ulec zarówno system dofinansowań, jak również sposób rozliczania energii generowanej przez instalacje pv. Jak wpłynie to na zainteresowanie tą gałęzią OZE?
Bez wątpienia rynek prosumentów czekają istotne zmiany. Zaproponowana w czerwcu przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska zmiana sposobu rozliczania nadwyżek energii w mikroinstalacjach, która miała polegać na rozliczaniu nadwyżek na podstawie średniej kwartalnej ceny energii z rynku hurtowego wzbudziła duże emocje. Niedługo później mogliśmy usłyszeć o nowym koncepcie – opustu 1:1, ale liczonego od samej energii, bez opłat dystrybucyjnych. Kilka dni temu pojawiła się kolejna koncepcja – net-billingu, czyli rozliczania nadwyżek w oparciu o bieżącą cenę rynkową. Wygląda zatem na to, że końcowy kształt zmian pozostaje niewiadomą. Prawdopodobne jednak jest, że niezależnie od wybranego nowego sposobu rozliczeń, zmiany te nieco zmniejszą atrakcyjność tego typu instalacji. Nie wydaje mi się natomiast, aby spowodowało to gwałtowne załamanie tego segmentu, raczej umiarkowany spadek. Póki co, do końca roku, należy spodziewać się olbrzymiego zainteresowania domowymi instalacji, tym bardziej, że uruchomiona została trzecia edycja programu dofinansowań „Mój prąd”. 

Czy jest jakaś nadzieja na utrzymanie dobrej koniunktury w kontekście nowych instalacji pv? Może szansę taką należy upatrywać w planowanych dofinansowaniach do magazynów energii? 
Zdecydowanie. Magazyny energii przy instalacjach PV, zarówno tych domowych jak i wielkoskalowych, to bez wątpienia przyszłość. Po pierwsze, coraz większym problemem staje się prawidłowe funkcjonowanie obecnej sieci elektroenergetycznej, która w ograniczonym stopniu przygotowana jest do obsługi dużej ilości, małych rozproszonych źródeł energii. Magazyny są częściową odpowiedzią na ten problem – w momencie, w którym energii w systemie jest zbyt dużo, można ją fizycznie „przechować” i oddać, kiedy będzie jej brakować w sieci. Po drugie, ceny magazynów energii, podobnie jak w przeszłości instalacji PV, cały czas bardzo szybko maleją. Na tą chwilę jednak zarówno prosumenckie jak i wielkoskalowe magazyny energii nie są na tyle opłacalne, aby realizować takie inwestycje masowo bez wsparcia. Na tym etapie, tego typu projekty, powinny być objęte wsparciem w celu otworzenia rynku oraz zdobycia know-how. Wraz ze zwiększaniem skali rosnąć będzie opłacalność. Dokładnie taką samą drogę przechodzi każda nowa technologia.  

Czy planowane wyhamowanie branży fotowoltaicznej w Polsce ma związek tylko ze słabym stanem sieci elektroenergetycznej?  
Biorąc pod uwagę wszystkie segmenty rynku PV, uważam że, przez najbliższe dwa lata nie zaobserwujemy hamowania rynku. Nie zapominajmy, że największe przyrosty mocy w bliskiej i średnio-okresowej przyszłości pochodzić będą z dużych farm, w większości biorących udział w aukcjach. Wiemy już, że te kilka aukcyjnych gigawatów będzie na pewno wybudowanych, ale fizycznie powstaną one i będą widoczne w krajowym systemie dopiero za rok, dwa. Niewątpliwie jednak możliwości przyłączeń do sieci średnich i wysokich napięć już są istotnym problemem, który będzie tylko narastać. Operatorzy sieci nie będą w stanie zmodernizować infrastruktury w krótkim okresie czasu, aby podołać zapotrzebowaniu ze strony deweloperów. Nawet nieduże instalacje domowe są już dzisiaj wyzwaniem dla lokalnych sieci. Prawdopodobnie, faktycznie będzie to hamulec dla branży w kolejnych latach. Jest natomiast dostępny pewien wachlarz rozwiązań, które mogłyby częściowo rozwiązać ten problem, np. wspomniane wcześniej magazyny energii. Pożądanym przez branże byłaby także zmiana definicji mocy zainstalowanej, tak aby liczona była ona według mocy falowników (AC) danej farmy, a nie mocy pracujących w niej modułów PV (DC). Należy także szukać synergii pomiędzy farmami fotowoltaicznymi i wiatrowymi. Bardzo rzadko zdarza się, aby źródła te pracowały z pełną mocą w tym samym momencie, a póki co traktowane są w całkowicie niezależny sposób. Każde kilka procent zwolnionych w ten sposób mocy, w skali kraju przyniosłoby duże możliwości na rozwój kolejnych projektów.  

Grupy energetyczne inkasują znaczną część swoich przychodów dzięki opłatom za przesył energii elektrycznej. Instalacje pv pozbawiają ich zatem pewnej części potencjalnego zysku. Czy będzie służyło to za wyznacznik do podwyższania cen energii elektrycznej, by zrównoważyć straty? Jeśli tak, to czy takie działania nie doprowadzą do powstawania konfliktów społecznych?  
Tak, to prawda. Rozwój energetyki rozproszonej godzi w funkcjonujący od dłuższego czasu w niezmienionej formie system. Nie ma jednak na dzień dzisiejszy innej drogi. Grupy energetyczne, które są i nadal będą podstawą systemu elektroenergetycznego, muszą zaadoptować się do nowych warunków, które wynikają nie tylko z narzuconych przez Unię Europejską standardów, ale przede wszystkim ze zmian społecznych i technologicznych, których wszyscy jesteśmy uczestnikami jako mieszkańcy Europy. Wydaje się, że krajowe koncerny same także dostrzegają tą potrzebę, samemu inwestując w aktywa OZE. Patrząc szerzej na sytuację spółek energetycznych Skarbu Państwa nie sposób nie wspomnieć o koncepcji utworzenia Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE), która miałaby przejąć nierentowne obecnie aktywa węglowe i zostawić spółkom energetycznym działalność przesyłową oraz zielone aktywa wytwórcze. Pomysł ten budzi wiele wątpliwości i póki co daje więcej pytań niż odpowiedzi, bez wątpienia jednak będzie miał znaczący wpływ na kształt polskiego rynku energii. Zielona transformacja budzi wątpliwości części społeczeństwa, ale wierzę w to, że długofalowo będzie ona korzystna dla nas wszystkich.  

Na rynku fotowoltaiki w Polsce istnieje cały czas nisza, której nikt nie chce wypełnić. Mowa tutaj o recyklingu zużytych modułów pv. Wydawać by się mogło, iż drzemie w tej materii potencjał, jednak nie widać specjalnego zainteresowania. Dlaczego? 
Myślę, że głównym powodem tej sytuacji jest póki co mały popyt na tego typu usługi. Fotowoltaika cały czas jest w fazie rozwoju. Pierwsze większe instalacje PV zaczęły powstawać w Polsce dopiero kilka lat temu. Zakładając, obiecaną przez producentów żywotność modułów na poziomie 25-30 lat możemy spodziewać się, że do masowego wycofania paneli dojdzie dopiero za kilkanaście lat. Jestem przekonany, że do tego czasu powstanie wiele firm zajmujących się tego typu działalnością, a także technologia pozwalająca na bardzo skuteczne powtórne wykorzystanie materiałów, z których zbudowane są moduły.  

 

Podobne teksty

Instalujemy za mało mocy z OZE, żeby powstrzymać globalne ocieplenie

Unia Europejska instaluje za mało mocy z odnawialnych źródeł energii, żeby zrealizować cel klimatyczny Porozumienia paryskiego. W Polsce proces uzyskania wszystkich niezbędnych zgód potrzebnych do budowy farmy fotowoltaicznej przekracza 24 miesiące. Dla porównania na Litwie to zaledwie 12 miesięcy, ale ona zmaga się z innym problemem. Wyzwaniem jest również brak dostępnych mocy przyłączeniowych. W 2021 ...

Green Genius dostarczy Respect Energy 25 GWh energii ze słońca rocznie

Green Genius i Respect Energy podpisały umowę PPA na 10 lat. W jej ramach Green Genius będzie dostarczać Respect Energy i jej klientom 25 GWh zielonej energii rocznie, co pozwoli zaoszczędzić ponad 180 000 ton emisji CO2 w trakcie trwania współpracy. Umowy PPA to zabezpieczenie dla firm przed niespodziewanymi wahaniami cen energii. – Ogromnie się ...